wtorek, 6 września 2011

Jak tam?

Cześć!
Jak tam?
U mnie dzisiaj było nawet w porządku. No, z wyjątkiem matematyki i w-fu. Te dwa przedmioty mogłabym pominąć bez żadnych wyrzutów sumienia. Ale cóż mogę zrobić? Trzeba to wszystko po prostu przeżyć i tyle.
Jutro muszę się zabrać za prezentację z angielskiego. "To be" i "Have got". Wszystko łatwe jak nie wiem co, więc zejdzie mi to jakieś... pół godzinki? W końcu muszę jeszcze zadbać o jakąś tam oprawę graficzną i dwa razy się upewnić, czy nie porobiłam żadnych byków.
Jutro mam zajęcia artystyczne, a ja zaczynam się utwierdzać, że jednak idę na florystykę. W ogóle tyle się deklarowało, że idą albo na plastykę, albo na florystykę, a teraz co? Nagle kierunek: taniec! W porządku... Ja osobiście nie chcę sobie pod koniec roku narobić obciachu, tańcząc beznadziejny taniec, który polega na chodzeniu w kółko i klaskaniu co cztery takty. Wolę ułożyć sobie kwiatki, gałązki i inne badziewia i mieć święty spokój.
***
Zmieniłam szatę graficzną. Nie jest imponująca, gdyż nie jestem dobra w te klocki, ale chyba ujdzie. Poza tym spodobał mi się cytat z piosenki "Mad World", który po prostu m u s i a ł a m umieścić na nagłówku.
***
Znalazłam w końcu powód, dlaczego przerywam tyle książek w trakcie ich pisania. Jak to ładnie ujął Dwight V. Swain w "Warsztacie pisarza...":
Statyczna scena czy opowieść może nawet nudzić samego autora. Trudno wtedy pisać.
Dlaczego?
Ponieważ jedyną rzeczą, o której każdy pisarz musi pisać, jest zmiana. Jeśli nie dzieje się nic godnego odnotowania, podświadomość autora wychwytuje to i ogłasza strajk. (str. 181)
 Gorzej, że po takim strajku moja podświadomość nie krzyczy entuzjastycznie: "Chodź! Zwalczmy nudę i wprowadźmy trochę dynamiki do twojego "dzieła!". Od razu zaczyna snuć inną opowieść, która ma być bardziej dynamiczna.
Mam nadzieję, że w przypadku "Singlistki" nikt nie będzie strajkował i uda mi się dobrnąć do końca.

Dream, hope, never give up.
Paula

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz